 |
| kapliczka pojednawcza w Pankowie |
Jak
wcześniej pisałam, zinwentaryzowano w Polsce ok. 60 takich kapliczek, z
tym,że w wyniku działania wandali, czy złodziei, w tej chwili, w dość
niezłym stanie, podziwiać możemy ich ok. 50.
Kapliczki, ze
względu na większy stopień trudności wykonania, były stawiane przez
zabójców rzadziej, niż krzyże pokutne. Te, zazwyczaj z grubsza
ociosywane, zwłaszcza w piaskowcu, nie stanowiły dla pokutnika strasznie
wielkiego kłopotu.
 |
| kapliczka w Pełcznicy |
Wykonanie natomiast monolitycznej kapliczki, którą wieńczyła
edykuła w
postaci wgłębienia/niszy , gdzie stawiano figurkę, obrazek, czy zapalano
świeczkę, to juz poważniejsza sprawa. Czasem, nisza zamykana była
kratka, co widać po otworach na zamieszczonej obok, fotce kapliczki w
Pełcznicy.
Nie zachowało się wiele dokumentów, dotyczacych
compositio, umów
pojednawczych, na mocy których, zabójca , co prawda nieco pohańbiony,
ale uchodził z życiem. Szczęściem, akurat,
przekaz dotyczący najstarszej
datowanej na 20 marca 1494 r., kapliczki w Pankowie, dotrwał do naszych czasów. Jak się sprawa miała?
Właśnie w 1494 roku , Marten Hygman, syn Hamosa, został zabity przez
Lenharda Schnorbeina. W wyniku umowy pojednawczej między nim a rodziną
zmarłego, Schnorbein zobowiązał się do:
- wystawienia w okresie 1 roku monolitycznej , kamiennej kapliczki w Pankowie (
Penkendorf) koło mostu
- zamówienia 31 kąpieli dla miejscowych ubogich
- pokrycia kosztów pogrzebu Hygmana
- pokrycia kosztów sądowych
- ofiarowania świec o wadze 4 funtów wosku
- odbycia pielgrzymki pokutnej do Akwizgranu
Bezpośrednio rodzinie:
- przekazanie wdowie l węgierskiego guldena,na opłacenie lekarza
- wypłacenie w dwóch częściach 14 marek na wyżywienie i wychowanie
niepełnoletnich dzieci ( 7 marek natychmiast, pozostałe 7 w ciągu
jednego roku)
Jak widać, zabójca dotrzymał warunku pojednania i
kapliczka nadal stoi pod murem, vis a vis mostu na Bystrzycy.
 |
| kapliczka w Glinnie |
Proces pojednania, nie był łatwy dla zabójcy.Spełnienie sporej ilości
kosztownych warunków, wymagało niemałych nakładów pieniężnych.Do tego,
wg przekazów, morderca, musiał się udać z narzędziem zbrodni do grobu
ofiary, gdzie padał krzyżem na mogiłę .Godząc w niego narzędziem
zbrodni, , zapytywano, czy jego zycie, jest tyle samo warte, co
zabitego. Morderca trzykrotnie musiał się ukorzyć i prosić o darowanie
życia. To ' widowisko' spinało klamrą akt kary i pokuty a rodzinie, nie
przysługiwało już prawo zemsty.
Prawo, zezwalające na
compositio, zaczęło powoli być wypierane
innymi regulacjami przepisów karnych, ale zwyczajowo, miejscami, było
stosowane jeszcze nawet w XIXw. Czy bylo korzystne? Tak, dla obu stron,
gdyż często, w wyniku zabójstwa ginął mąż, głowa rodziny.Wówczas wdowa,
pozostawała z dziećmi niezabezpieczona a jeszcze zazwyczaj zadłuzona na
koszty leczenia i pochówku męża. Śmierć mordercy, nie dawała jej niczego,
prócz krótkiego aktu zemsty, w myśl zasady 'oko za oko'. Umowa
pojednawcza, zapewniała pokrycie kosztów leczenia, pochówku i dodatkowe
pieniądze na utrzymanie rodziny .
Z drugiej strony, choć warunki takich
umów nie były lekkie, zabójca ( często dokonujący morderstwa w afekcie,
np w wyniku bójki o miedzę) , ocalał głowę i był pewien,ze nie padnie
ofiarą wendetty. Po odbyciu pokuty, wracał na łono społeczeństwa i mógł
wieść normalne życie, zwłaszcza, gdy był człowiekiem dość zamożnym.
Z trzeciej ... My, mamy szansę podziwiać te zabytkowe obiekty i
poznając zasady
compositio, zastanawiać się, czy kara śmierci jest
lepsza dla rodziny mordercy/zamordowanego, niż długie łożenie na wdowę i jej dzieci .
zobacz też Panków kapliczka pokutno-pojednawcza cz.I