sobota, 13 grudnia 2014

Skarszyn - krzyż kamienny (pojednania/pokutny?)


Najstarsze wzmianki dotyczące krzyży 'pokutnych' na Śląsku datują się już na XVIII wiek , natomiast od początku XIX wieku pojawiają się szersze opisy i artykuły  im poświęcone, niekiedy wzbogacone opowieściami  o ich pochodzeniu.  Najstarsza opublikowana rycina, na której widnieje krzyż pokutny , pochodzi z 1800 r a przedstawiała ona krzyż ustawiony tuż za wsią Skarszyn k. Trzebnicy.

Jadąc drogą od Trzebnicy, w kierunku Łoziny, zobaczymy - szczególnie zimą i wczesną wiosną - dużego platana, posadzonego na wzgórku a obok, pochylony kamienny krzyż. To krzyż pokutny, który w ramach umowy pokutnej, stawiany był najczęściej , choć niekoniecznie, na miejscu zbrodni przez mordercę. O pamiątkach średniowiecznego wymiaru sprawiedliwości i  zwyczajowych prawach związanych z ich ustawianiem, napisałam w osobnym poście, ale warto teraz tylko podkreślić, że krzyże, czy kapliczki pjednania, oznaczały, że zabójca wykupił się z winy za ustaloną cenę (nie tylko pieniężną) a rodzina , podpisując stosowny dokument, rezygnowała z prawa zemsty. 


Krzyż w Skarszynie, wyciosany jest w granicie- materiale trudnym do ręcznej obróbki dla niefachowca, ale pewnie dlatego przetrwał w niezłym stanie. Ustawiony jest na wzgórku, podobno kurhanie , na skrzyżowaniu drogi głównej i polnej. Dziś już nie wiadomo kto i w jaki sposób stracił życie i czy kurhan jest grobem zamordowanego.


Inną, ciekawą zagadkę, stanowi rosnące obok drzewo. Jest to duży, dość stary platan. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że platan do Polski, trafił nieco ponad 300 lat temu. Oglądałam jedne z najstarszych platanów w Polsce i mogę napisać, że ten, ze Skarszyna nie jest przy nich rażąco mały. Kto i dlaczego posadził w takim dziwnym miejscu, w szczerym polu,  rzadkie wtedy i drogie drzewo? Czy miało to związek z krzyżem i kurhanem, czy też jest to zwykły przypadek? Ciekawa jestem, czy gdzieś zapisana jest odpowiedź na te pytania?



Kiedy robiłam zdjęcia krzyża  pod Skarszynem ( 14.XII.2013) , cała okolica pokryta była mgłą .Nisko przeświecające z oddali , zimowe słońce , dodawało miejscu uroku i tajemniczości a lekki mróz powodował, że nie grzęzłam w błocie polnej drogi. Fotki wyszły nieco nierealne , choć jadące drogą samochody, na co dzień, odzierają to miejsce z tajemniczości. Mam nadzieję, że tego, na załączonych zdjęciach nie widać.





1 komentarz: